Zwycięstwo w Żninie!
6-7.06.2009
Po nieudanych zawodach, zerowym dorobku punktowym i problemach ze sprzętem w Myśliborzu, udało się wygrać wszystkie trzy biegi w Żninie i z kompletem punktów wrócić do domu. Drugie miejsce zajął Daniel Pietrasik a trzecie Krzysztof Ey. Równocześnie były rozgrywane mistrzostwa świata w klasie T-550 gdzie bezkonkurencyjny okazał się tegoroczny v-ce mistrz świata Michał Gembiak.
Eliminacja Mistrzostw Polski w Chodzieży
4-5.07.2009
Z powodu nadchodzących mistrzostw świata tydzień po zawodach w Chodziezy zrezygnowałem ze startów i postanowiłem poobserwować zawody z brzegu. Po zacietej i ostrej rywalizacji w klasie O-125 zwyciężył Sebastian Kęciński przed Dianą Pietrasik i Danielem Pietrasikiem. W Chodziezy również odbywały się mistrzostwa świata klasy OSY-400 gdzie zobaczyliśmy rekordową ilość zawodników - 39 łodzi! Do finału A dostali się Henryk Synoracki, który był niespodzianką w tej klasie, oraz Michał Świerczyński. Michał już w pierszym wyścigu po ryzykownym wejściu na boje zwrotną zaliczył bardzo groźnie wygladającą wywrotkę, jednak zawodnikowi nic się nie stało i po naprawie łodzi mógł kontynuować starty kończąc zawody na 14 miejscu. Henryk Synoracki po problemach ze sprzętem uplasował się na 12 miejscu. Jednak w strone tego zawodnika należą się wielkie wyrazy uznania za zorganizowanie środków finansowych na zawody w Chodzieży z ramienia firmy CONNECTOR. Więcej emocji z wyścigów w klasie OSY-400 dostarczył kibicom Tomasz Mordal, który po bardzo emocjonujących wyścigach ukończył je na pozycji drugiej w finale B. Wszystkie wyścigi w klasie OSY-400 obfitowały w wywrotki oraz stłuczki. Gratulacje należą się organizatorowi zawodów panu Remigiuszowi Nowakowi, zarazem sprawującemu rolę sędziego głownego zawodów oraz wszystkim zaangażowanym w organizacje zawodów. Słoneczna pogoda, wspaniała frekwencja zawodników, doskonała logistyka oraz sprawiedliwa komisja techniczna, czegóż chcieć więcej?
Pechowe Mistrzostwa Świata w Tallinie:
10-12.07.09
Co prawda zaczęło się dobrze, od wylosowania słabszej grupy kwalifikacyjnej, poprzez zajęcie drugiego miejsca w biegu kwalifikacyjnym do czwartej pozycji startowej w biegach finałowych. I w tym momencie dobra passa się kończy, w pierwszym wyścigu finałowym od razu po zgaśnięciu świateł anglik Wayne Turner oraz włoch Salvatore Chiuri postarali się abym nie wydostał się w czołówce ze startu zjezdżając mi prosto przed dziób łodzi. Po szaleńczej gonitwie znalazłem się na czternastej pozycji goniąc z pozycji 25. W biegu drugim było już trochę łatwiej, gdyż startując pomiedzy dwoma słabszymi zawodnikami udało się wyjść z czołówką i nadgonić do pozycji szóstej. W niedziele odbyły się jeszcze dwa wyścigi, w biegu trzecim z szóstej pozycji startowej zdobytej w biegu drugim po wyjściu na drugą pozycję, wywrotkę zaliczył rosjanin - Vadim Ushakov i wyścig został powtórzony. W powtórce wyścigu na ostatnim okrążeniu wyszedłem na pozycje trzecią i po pierwszej prostej tego okrążenia upaliła się rura wydechowa silnika i w tym momencie skończyła się moja podróż do mety... Pozostał mi tylko jeden wyścig, by zdobyć jakieś punkty i zająć jakąś sensowną pozycje. Wyścig rozpoczął się dobrze, ponieważ z ostatniej pozycji startowej szybko dostałem się na czwarte miejsce, ale znów na ostatnim okrążeniu silnik odmówił mi posłuszeństwa i byłem skazany na zajęcie miejsca dwunastego na tych zawodach. Całkowity pech jednak objął mojego klubowego przyjaciela Daniela Pietrasika, który poprzez awarie musiał pożegnać się z rywalizacją już w biegu kwalifikacyjnym. Dużą niespodzianką było dostanie się do biegów finałowych przez siostrę Daniela, Dianę. Z dobrej strony zaprezentował się również Krzysztof Ey, który wydostał się do finałów z grupy kwalifikacyjnej w której jechały sami kandydaci do zwycięstwa w tych zawodach.
Już sam dojazd na miejsce zawodów przyprawił nas o bardzo duze nerwy...
24-26.07.09
Nie daleko od naszego promu zderzyły się dwa promy szwedzkiej linii DESTINATION GOTLAND i wejście naszego promu do portu opóźniło się o 3 godziny. Jednak dalsza podróż przebiegła już bez niepotrzebnych przygód. Zawody zaczęły się pięknie, od wygrania treningu czasowego i wywalczenia tak zwanego poleposition. Po starcie do pierwszego biegu o prowadzenie w wyścigu walczyłem z tegorocznym mistrzem świata Erko Abraamsem, który wyszedł na prowadzenie, jednak zaraz potem jego silnik nie wytrzymał tempa wyścigu i pierwszy wyscig zakończył się zwycięstwem dla mnie. W wyścigu drugim startowałem również z pierwszej pozycji startowej, ale mając po swojej prawej stronie znakomicie jeżdżącego Włocha Diego Bacciege. Tuż po starcie, zalał się mój silnik i musiałem próbowac startować powtórnie. Wyścig skończył się dla mnie dziewiątą pozycją. Następnego dnia w biegu trzecim z dziewiątej pozycji udało się dotrzeć do pozycji piątej. Lecz dopiero ostatni wyścig był spełnieniem moich wszystkich marzeń. Już na pierwszym okrążeniu wyprzedziłem ubiegłorocznego II v-ce mistrza świata Viktora Vo, następnie Erko Abraamsa a na przedostatnim okrążeniu Henryka Synorackiego i zwyciężyłem w wyścigu czwartym gwarantując sobie drugie miejsce w I eliminacji mistrzostw europy Formuły 125. Moja radosc po wygranym wyścigu nie trwała zbyt długo, gdy dowiedziałem się jaka była reakcja na zajętą przeze mnie pozycje Henryka Synorackiego. Jednak moje zdegustowanie szybko minęło, gdy gratulacje złożyło mi wiele innych sław sportu motorowodnego. Bardzo wielkie podziekowania za pomoc przy startach kieruje do Illka Rytkonnen z finlandii, Stefanno oraz Papy Cremona z Włoch. Wyrazy uzniania należą się rownież Danielowi Pietrasikowi, który napędził strachu nawet najlepszym.

Szczecin, Polska
Bitterfeld, Niemcy